NOMINACJE: Żarcie na Kółkach Wydarzenie ROKU 2015

Podobno w Nowym Jorku jest 1500 foodtrucków, a u nas w całym kraju ledwie 300. Wystarczy jednak, żeby w jednym miejscu zebrało się kilkanaście czy kilkadziesiąt furgonetek, a już jest nad wyraz ciężko zadecydować, co zjeść, i opamiętać w jedzeniu oczami. Schowani w zaułkach biurowych dzielnic, jeszcze nieodkryci mistrzowie mobilnej kuchni, lokalni królowie ruchomego grilla, co baczniejsi obserwatorzy zagranicznych trendów, którzy zwożą do Polski najpopularniejsze przekąski Berlina, Londynu czy Szanghaju – oni wszyscy za sprawą Żarcia na kółkach zbierają się kilka razy do roku, by w jednym miejscu zaprezentować nadwiślańskim głodomorom pełną gamę street foodu.

Co więcej, zloty kuchennych wehikułów pozbawione są „kulturalnego” zadęcia, które w ostatnich latach coraz częściej nie pozwala się najzwyczajniej w świecie nażreć. Podczas tegorocznego festiwalu foodtracków wydziabana hipsterka mieszała się z kończącymi właśnie maraton wymęczonymi amatorami sportu, a rodziny z dziećmi dzieliły miejsce w kolejkach z kulinarnymi blogerami. Nam udało się zjeść batona smażonego w cieście, mięsożercom selekcję utrudniała paleta kilkudziesięciu burgerów do wyboru, a jarosze krążyli pomiędzy wegańskimi burgerami a warzywnym curry. Wszyscy gadali o jedzeniu, jednak częściej niż to, że coś jest zrobione z fairtrade’owej komosy, słyszało się po prostu, że jest zajebiście dobre.