Nominacje: Syny artysta roku 2015

Gdy na początku roku, bawiąc się we wróżbitów przewidywaliśmy sukces duetu Syny, nie podejrzewaliśmy, że tak szerokie rzesze słuchaczy z-orient-ują się w sytuacji i pójdą za Piernikowskim i 1988 w rozbujane, hiphopowe fandango. Kiedy pisaliśmy, że „miłośnicy improwizacji i ponadgatunkowych badań nad dźwiękiem powinni wyzbyć się protekcjonalnego stosunku do rapu i podnieść – wreszcie – ręce w powietrze”, nie przypuszczaliśmy, że za kilka miesięcy będą oni gremialnie skandować „włanczaj”, podczas gdy wydobywający się z głośników dron będzie rozwiewał gęsty dym stadionowych flar.

Czy to na debiutanckim krążku, czy na rozlicznych tegorocznych koncertach Synom udała się rzecz niespotykana – wchodząc w ramy formy, wyrwali się z wszelkich ograniczeń. W każdym wersie, uderzeniu bitu i scenicznym zawołaniu tchną entuzjazmem, swojskością i – najzwyczajniejszą w świecie – fajnością hip-hopu lat 90. Jednocześnie etos i środowiskowa poprawność nie krępują im ruchów. I może dlatego też wciąż jest o nich cicho w stricte rapowym obiegu. Najbardziej kreatywnych projektów zawsze jednak trzeba było szukać na obrzeżach, a gdy gatunkowy mainstream przysypia, budzą się… Syny.

fot. SOLOVSKY